| Spis treści |
|---|
| Fabrykacja skandalu |
| Page 2 |
| Page 3 |
| Wszystkie strony |
Przed kilku laty jeden z krytyków warszawskich, zanurzywszy rękę w kałużę skandalicznych publikacyj, wydobył z niej kilka wstrętnych płodów i... Damą kameliową. Jakim sposobem utwór szczerego natchnienia znalazł się w tym cuchnącym błocie, trudno pojąć — prawdopodobnie włożyła go tam taż sama czysta ręka tegoż samego czystego krytyka.
Sprawiedliwy sędzia skazał Dumasa na równy udział w karze, naznaczonej właściwym fabrykantom skandalu. Spotwarzony olbrzym nie dopomni się swej krzywdy, może dlatego, że o niej nie wie. Wielu jednakże ze świadków całej sprawy oskarżało owego krytyka, że piękny brylant umieścił w śmieciach.
Zaznaczywszy, że kwestia była już dotykaną, zapytajmy się, co jest właściwie skandalem w literaturze i do jakiego stopnia jest on w niej uprawnionym? Człowiek nazwał pewne swoje czynności przyzwoitymi, a inne nieprzyzwoitymi. Pierwsze wystawił na światło i jawny widok, drugie okrył cienią i tajemnicą.
Rozgraniczenie to dopełnionym zostało bynajmniej nie na zasadzie samej fizycznej natury, która nie zna podobnych wyrazów, a zna tylko swoje prawa, dla której przyzwoitością jest posłuszeństwo tym prawom, nieprzyzwoitością ich gwałcenie. Rozdziałem więc kierowały koniecznie inne względy, mianowicie względy moralne, domagające się na korzyść swoją pewnego ze strony pierwszych ustępstwa. Nie będziemy rozstrzygać, ile w tych wymaganiach odtrącić należy dla fałszywej pruderii, postawimy natomiast zasadę, że każda czynność anormalna fizycznie jest anormalną moralnie, pewne czynności normalne fizycznie mogą być anormalnymi moralnie, jeżeli przestąpią granice, które im prawo moralne człowieka wykreśla. Do literatury zaś, a raczej sztuki, przeniesionym być może cały obszar faktów mających związek z jego duchowym życiem, wpływających na jego dodatni rozwój, bez względu na to, czy one uważane osobno mają takie lub inne znaczenie. Kto czytając jakąś drażliwą scenę powieściową, wywołaną następstwem wypadków biegnących na pomoc szlachetnej myśli, oburza się lub wstydzi, ten niepotrzebnie zużywa sobie rumieńce, których mu w stosownej chwili zabraknie. Zbytecznym, zdaje się, jest przypominać, że jak człowiek musi naprzód nauczyć się czołgać, zanim zechce biegać, jak musi z początku pić mleko, ażeby mógł potem jeść twardsze pokarmy, tak samo musi do czytania książki przystępować z odpowiednią dojrzałością umysłową. Tak samo jak każdy poznaje stopniowo życie, tak stopniowo również powinien poznawać jego odbicie w literaturze. Nikt nie powierza dzieciakowi kierowania spekulacją handlową lub zarządem państwa; a w nauce początkowego czytania zarówno niestosowny Święty Tomasz, jak Dama kameliową. Kto by zaś jakiemuś utworowi odmawiał prawa istnienia za to, że niestosownie użyty wywołał ujemne skutki, temu poradźcie: niech przeklnie pieczeń za to, że zaszkodziła jego dwumiesięcznemu dziecku.





