| Spis treści |
|---|
| Idee w sztuce |
| Page 2 |
| Page 3 |
| Page 4 |
| Page 5 |
| Page 6 |
| Wszystkie strony |
Literaci zwykle wtedy tylko słyszą odpowiedź na swoje pytania, kiedy sobie odpowiadają sami. Głosy życia są dla nich bezrozumnymi szelestami wiatru, na które nie warto zwracać uwagi. Od dawna trwa i prawdopodobnie długo jeszcze trwać będzie spór o to, czy celem sztuki jest tylko piękno, czy też obok niego pewna idea. Innymi słowy, czy utwory artystyczne mają być tendencyjne, czy też nie. Nikt by nie policzył, ile się pokrwawiło grzebieniów i wydarło piór w kogucich walkach o to zagadnienie, które dotąd karmi zapalczywością i energią swoich nieprzejednanych zapaśników. A przecież zdawałoby się, że skoro sztuka nie jest dopiero planem i marzeniem, lecz od wieków już istnieje w najrozmaitszych i niezliczonych postaciach, to ona sama rozwiązała praktycznie ową zagadkę i uwolniła zupełnie teoretyków od wodzenia się za czuby. Na nieszczęście dowód ten jest zbyt prosty, ażeby mógł być przekonywającym. Dla umysłów literackich daleko większą siłę posiadają łamigłówki dialektyczne, o ile można najkunsztowniej ułożone, chociażby je złośliwa rzeczywistość ciągle przewracała.
Nie w tym tylko wypadku, ale w ogóle ludzie ułatwiliby sobie wielce porozumienie się w przekonaniach i stosunkach, gdyby zechcieli być szczerzy. Gdyby np. każdy Egipcjanin, patrząc na Apisa, powiedział sobie: to jest czarny wół z białą gwiazdką, nie musieliby oni czcić go jako boga. Podobnie w sprawach estetycznych. Wyznajmy szczerze: czy Iliada lub Sonety krymskie, pozbawione wszelkiej tendencji, są piękne? Niewątpliwie. Czy Prometeusz lub Faust, poematy tendencyjne, są utworami pięknymi? Tak. A więc dzieła sztuki mogą zarówno być wcieleniami pewnej idei, jako też odbiciami przed-miotowości. I tak jest, a walka kogutów dlatego nie może się zakończyć, że każdy ma w dziejach twórczości ludzkiej poparcie dla swych twierdzeń.




