| Spis treści |
|---|
| Przyjaciele, bajka dialogowana |
| Page 2 |
| Page 3 |
| Page 4 |
| Wszystkie strony |
Biblioteka „Mrówki" pod skromnym napisem bajki puściła w świat utwór daleko szerszych pretensji, aniżeli napis wyraża, a co najważniejsza — utwór, któremu podobnego nie przedstawi żadna literatura. Uchylmy więc co prędzej tajemniczą zasłonę, poza którą ukrywa się to arcydzieło osamotnione.
Pani Zajączyńska, spojrzawszy przez okno, krzyknęła:
Adaś powrócił! O, dzięki Ci, Boże! Ach, co widzę!
Tak lekko odziany! W jednym burnusie!
Gdzież podział barany?
Na wchodzącego gagatka posypała się kaskada pieszczot macierzyńskich, wypełniających większą część utworu, a wyrażonych zawsze mniej więcej w tej formie:
O, mój ty drogi! Mój ty apostole! O, mój najmilszy! O, mój ty jedyny, O, moje dziecko! O, moje rodzone itp.
Pieszczoty te jednak nie mogą ani słówka wydobyć z synka, co zrobił z „baranami". Zapytany młynkuje, niecierpliwi się, rumieni, wreszcie opowiada o skutku swej podróży do prezesa, a mianowicie, że zawarł z nim umowę co do dalszej dzierżawy wsi, tylko na warunkach honoru, i dopiero przyparty wyznaniem furmana, do którego matka udała się po wyjaśnienie, opowiada ze smutkiem, że spotkał na drodze zziębniętego żebraka, któremu z początku chciał dać „grosz z i m n y", potem:
Na myśl mi przyszła cieplejsza dlań szata.
Lecz zamiast siebie poświęcić dla brata,
Jam kusił Pawła hojnymi darami,
By mi swój kożuch dla starca odprzedał!
Wtedy dopiero, gdy się skusić nie dał,
...z odzieży swojej się wyzułem.
Dziad przyjąć nie chciał, brzydząc się, jak sądzę, Darem podanym z sercem tak nieczułym! Upokorzony, zawstydzony srodze, Uciekłem, futro rzuciwszy na drodze.





