| Spis treści |
|---|
| Recenzja powieści pt. "Dziewczyna" |
| Page 2 |
| Page 3 |
| Page 4 |
| Page 5 |
| Wszystkie strony |
Jest u nas jedno pisemko, które dając gościnny przytułek wszelkiego rodzaju kalekom pióra, pozwala im od czasu do czasu w kilkunastu wierszach popróbować sił... w przedmiocie krytyki. Zdarza się to zawsze, ile razy pojawi się jakiś nowy utwór, zachęcający do paszkwilu lub potrzebujący reklamy. Wtedy ci nieubłagani zoile, przerwawszy na chwilę swe krytyczne obserwacje nad opadającym z kamienic tynkiem... lub popsutymi chodnikami, przenoszą je na pole literackie, rzucają zdumionemu światu i skruszonym autorom błyskawiczne prawdy.
Jeden właśnie z takich gromów ukazał się w owym pisemku, pośród wiadomości o stacjach dorożkarskich i licytacjach, pośród ogłoszeń o serach limburskich i ostrygach holsztyńskich. Autorem artykułu był jakiś p. Ł.3, ofiarą zaś jego krytycyzmu powieść Dziewczyna. Zarzucono p. Dzikowskiemu, że „na czele wydawnictwa przedsięwziętego w imię ogólnego dobra stawi w jednym rzędzie [!] swój utwór z arcydziełami literatury", że nie wyraził tendencji, że pozabijał bohaterów, zarzucono mu „niewłaściwość wyrażeń, ubóstwo myśli", a nawet błędy językowe, na koniec zaprotestowano „z serdecznym oburzeniem przeciwko ludziom (pisarzami nazwać się ich nie godzi), którzy gwoli jaskrawości bezcelowej lub fałszywie zrozumianej oryginalności malują błoto dla błot a".4 Przypatrzmy się więc tej spoliczkowanej powieści, czy rzeczywiście tak bardzo zawinił jej autor, a mianowicie czy wina ta jest tego rodzaju, jak chce szanowny recenzent.
Zosia była biedną szwaczką; utrzymywała swym nędznym zarobkiem siebie i chorą matkę. Pewnego rana wyszła ona z domu, ażeby odnieść jakąś pilną robotę, nad którą całą noc pracowała. Na ulicy zaczepił ją pewien młody człowiek. Był on pięknym, delikatnym w słowie, grzecznym w obejściu, przemawiał językiem chociaż sztucznego, ale silnego zapału, usprawiedliwiał zaczepkę dawną dla szwaczki miłością, której nigdy nie miał sposobności jej objawić, słowem, poruszył wszystkie środki, które mogły w marzycielskiej naturze Zosi wywołać natychmiastową sympatię i skłonić ją do dalszych spotkań.





